Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bieganie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bieganie. Pokaż wszystkie posty

Górskie kilometry...

Bo nie samym graniem żyje człowiek... Wczoraj udało się wyskoczyć w Bieskidy żeby trochę pobiegać po górach, zrobić małą zaprawę przez zimową edycją Chudego Wawrzyńca i w końcu przetestować raczki biegowe Grivela (wersja RAN i RAN LIGHT).








Przygodę rozpoczęliśmy w Mikuszowicach, a dokładnie na Błoniach, niedaleko początku szlaku na Kozią Górę. I tak przez Równię, wspomnianą Kozią Górę, gdzie minęliśmy schronisko Stefanka, następnie przez Kołowrót - dotarliśmy do najwyższego punktu naszej wyprawy - czyli Szyndzielni. 





Z każdym metrem wysokości robiło się coraz chłodniej, leżało coraz więcej śniegu, a do tego była lekka mgła. Raki musieliśmy założyć praktycznie po kilkuset metrach. Na podejściach pod śniegiem był lód i nie wyobrażam sobie biegu w samych butach. Już pod górę było to praktycznie niemożliwe, nie wspominając o drodze w dół, szczególnie odcinku Szyndzielnia - Kozia Góra. Ciężko się było zatrzymać, miałem niemałego cykora zbiegając i mając nadzieję, że się nie poślizgnę, a co gorzej nie przewrócę. Dziwne uczucie wiedząc, że każdy krok stawiasz na lodzie... i się nie ślizgasz. Na Szyndzielni spędziliśmy tylko kilka minut, bo mocno wiało, a nie chcieliśmy się wychłodzić. No więc droga powrotna w dół, do Koziej Góry - strach w oczach! Później jeszcze odbicie żeby zamknąć pętle z powrotem na Mikuszowickich Błoniach.




Super wypad, super wyprawa, piękne widoki, uda bolą jak cholera ale było warto się pomęczyć. 

Była to trochę zmodyfikowana wersja biegu o nazwie „Nowa twarz zbójnika” - my dodaliśmy do niego Szyndzielnię. 

Poniżej jeszcze kilka zdjęć samych widoków, krótki filmik z wyprawy i podsumowanie treningu.

https://flow.polar.com/shared/7e5235f9aa78e5fac829053828ae5f20








Share:

Bieganie w czasach kwarantanny

Ciężkie czasy nastały i trzeba się dostosować żeby jak najszybciej zwalczyć to dziadostwo. Na początku byłem załamany, jak ja będę teraz biegał i gdzie. Zeszły tydzień udało mi się wykorzystać jeszcze na maksa ale już w tym tygodniu musiałem coś wymyślić. Pierwsza myśl - bieżnia. Przeglądnąłem kilka stron, forów i doszedłem do wniosku, że jednak w bloku to nie ma sensu, będzie dudnić jak cholera, sąsiedzi mnie znienawidzą. 😂 No to nie pozostało mi nic innego jak przeprowadzić małą inspekcję mieszkania i znaleźć jakiś w miarę prosty odcinek. Udało się! Pomiędzy przedpokojem a kuchnią jest taka krótka 5m trasa. Dodatkowo na środku kuchni jest wyspa którą mogę w końcu w pełni wykorzystać. No więc zacząłem. Pierwszy trening trochę się dłużył ale jakoś dało radę zrobić 10km. I tak 4 dni pod rząd, 10km, 7km, 10km, 8km i się człowiek przyzwyczaił. Da się zrobić trening w mieszkaniu, a sąsiedzi jeszcze nie przyszli więc chyba jest OK. Tak dla porównania liczba kalorii na bieżni w miarę porównywalna przy czasie ok. 20m dłuższym. 600kcal - 1h17m na bieżni, 607kcal - 57m w terenie. Szybciej się nie da biec żeby było w miarę komfortowo. Zresztą zegarek (u mnie Polar M430) liczy km na podstawie kroków i wykorzystuje do tego akcelerometr. Tak więc trzeba machać rękami, bo inaczej zaplanowany dystans będziemy robić bardzo długo.

Poniżej zamieszczam film z mojego ostatniego treningu na którym udało się przebiec 10km w fenomenalnym czasie 1h17m. Samopoczucie po treningu super, czuć, że było biegane. 😀 Tak więc zachęcam do ruchu w tym trudnym okresie.

#zostanwdomu #stayathome





Share:

Szukaj na blogu:

Ostatnie posty

Polecany post

SABOTEUR po 40 latach – nowe wydanie na ZX Spectrum (po polsku, na kasecie)

SABOTEUR! Platforma: ZX SPECTRUM Autor: Clive Townsend Wydanie: NRG Studio, 2025      Są gry, które pamiętamy nie dlatego, że spędziliśmy pr...

Popularne posty

Obsługiwane przez usługę Blogger.