 |
| BAOFENG UV 82 |
Pasja z dzieciństwa i walkie-talkie
Pamiętam jak za czasów bajtla dostałem pierwszą
krótkofalówkę. Ledwo to działało ale jaka radocha była na osiedlu. Łączności
bezprzewodowe między blokami, między naszymi bazami w lesie i w krzakach.
Strasznie mi się to podobało i chyba już wtedy się tym zaraziłem. W krótkofalarstwie podobało mi się to, że nie było dostępne dla wszystkich. Po pierwsze trzeba było mieć odpowiednie radio nastrojone na konkretną częstotliwość. Po drugie nie mogliśmy nadawać bez zdania egzaminu, zrobienia papierów i uzyskania znaku wywoławczego. Tak że nawet z dostępem do takowego radia, nadawanie było zabronione - i to jeszcze bardziej podgrzewało tą całą atmosferę niedostępności dla przeciętnego zjadacza chleba.
Niestety licencji nie zrobiłem, nie rozwijałem tego, ale później w dobie już
ogólnodostępnego internetu, czytając o dalekich łącznościach
międzykontynentalnych, czułem tą samą ekscytację i podniecenie jak za
czasów łebka. Oczywiście miałem też CB radio ale to nie było to. Tam gadali
głównie kierowcy, przekrzykiwali się, wyzywali, jakość rozmów pozostawiała
wiele do życzenia.
No i znów odstawiłem krótkofalarstwo na później.
Nasłuchy DVB-T SDR i odniornik Lidia 80
Kolejnym krokiem była zabawa z tunerem DVB do PC-ta, który
po wgraniu specjalnie zmodyfikowanych sterowników - stawał się szerokopasmowym
skanerem. Później zbudowałem odbiornik Lidia na pasmo 80m, projektu jednego z
krótkofalowców. To było coś pięknego jak po uruchomieniu radyjka, na kawałku
przewodu podpiętego do kaloryfera 😂, udało się odebrać jakieś ledwie słyszalne stacje, jeden kolega nadawał
z tego co pamiętam z Poznania.
No i znów upłynęło trochę czasu... Zdarzało mi się zaglądać różne strony krótkofalowców, oglądałem i słuchałem prób łączności z górskich szczytów, czytałem jak ludzie wymieniają karty QSL potwierdzające łączność z egzotycznymi krajami, coś tam czytałem, ciekawość była i jest ogromna... No ale...
Nowe postanowienie
Albo teraz albo nigdy!
No i właśnie teraz czyli jakieś kilka tygodni temu obiecałem sobie na
poważnie zająć się tematem, przyswoić materiał, zdać egzamin i już na
legalu czerpać przyjemność zarówno z tych dalekich, na które się najbardziej
napaliłem, jak i bliskich łączności. Dodatkowo zmotywował mnie do tego kumpel który też przechodził przez podobny do mnie etap (choć dużo bardziej zaawansowany), a licencji też nie zrobił.
No więc postanowienie jest takie żeby załapać się na grudniowy egzamin i go po prostu zdać.
Pierwsza sprawa to uporządkowanie sobie wszystkich wiadomości, a tych jest sporo i na początku naprawdę nie wiadomo od czego zacząć. Temat krótkofalarstwa to istna kopalnia wiedzy i możliwości. W zależności od rodzaju fali, jej długości, zostały wydzielone pewne pasma częstotliwości. Każde charakteryzuje się
innymi własnościami. Na jednych możemy robić dalekie łączności, na innych bliskie, za pomocą różnych modulacji, o określonych porach dnia i nocy, możemy łączyć się przez przemienniki, używać telegrafii, wstęg bocznych, wykorzystywać odbicia fal od księżyca, itd, itd.
Do teraz mam
problem żeby to ogarnąć. No ale każdy kiedyś zaczynał i fajnie jest odkrywać i
uczyć się nowych rzeczy.
Baofeng UV 82
Od czego zacząłem? Od kupna pierwszego ręcznego radyjka i...
słuchania. Kupiłem taniego Baofenga UV 82, który umożliwia prace na 2-ch pasmach: 2m i 70cm. Jest to tzw. duobander, czyli dwupasmowy radiotelefon.
W necie łatwo znaleźć band plan tych pasm czyli podział na
częstotliwości z wyszczególnieniem gdzie można czegoś posłuchać. Na tych dwóch zakresach możemy posłuchać raczej lokalnych
łączności ale są tutaj też przemienniki przez które możemy zwiększyć nasz
zasięg. Dodatkowo przemiennik podłączony do sieci FM-link umożliwia zrobienie
łączności za pomocą ręcznego radyjka z praktycznie całą Polską.
No więc radyjko trzeba skonfigurować, zapisać poszczególne
częstotliwości i nasłuchiwać. Dzięki temu dowiemy się jak to robią profesjonaliści,
jak prowadzą rozmowę korzystając ze swoich znaków i jak je literują.
Dla niecierpliwych - w paśmie 70cm istnieje coś takiego jak kanały PMR na których możemy bez przeszkód prowadzić legalne rozmowy. Jest tam np wydzielony kanał ratunkowy w górach. Ostatnio
udało mi się nawiązać łączność podczas górskiego biegania w Beskidach - pętla
Stanisława Huli, okolice Szczyrku.
Na razie piszę o tym wszystkim ogólnie bo od czegoś trzeba zacząć.
W kolejnych postach postaram się usystematyzować wiedzę i
zrobić coś na kształt mini poradnika, bazując oczywiście na tym co robię i
czego się uczę na drodze do uzyskania licencji i swojego własnego znaku
wywoławczego.
Trzymajcie się.