Seria: Gry z TOP SECRET
Magazyn: TOP SECRET
Numer: 6Data wydania: sierpień/wrzesień 1991
Moje TOP 3 z numeru: Pirates!, Lemmings, Stunt Car Racer
Lato 1991 roku. W kioskach pojawia się szósty numer TOP SECRET – jeszcze jako dwumiesięcznik. Dla wielu z nas to był kolejny powód, żeby kilka razy w tygodniu zaglądać do kiosku i odkładać drobne na wymarzony numer.
Gdybym miał wtedy w rękach ten numer, pewnie zakochałbym się w PIRATES! od Sida Meiera. Początkowo nie wiedziałem nawet, że gra ukazała się w wersji na C64 – poznałem ją dopiero po latach. I powiem Wam jedno: na 8-bitach to wciąż kawał świetnej gry.
Mając 10 lat, na moim biurku stał jeszcze mały „gumiak” – ZX Spectrum 48. Nawet gdybym miał wtedy C64, pewnie i tak problemem byłaby stacja dysków… A jej koszt? No cóż – drugi komputer w domu byłby chyba tańszy. 😉
Pirackie Karaiby odkryłem więc dopiero na Amidze 500. Żeglowałem, zdobywałem miasta i statki, handlowałem, plądrowałem, walczyłem na miecze z najgroźniejszymi oprychami. Amiga chodziła na okrągło. To bez dwóch zdań tytuł tego numeru.
Drugi ponadczasowy hit to LEMMINGS. Pamiętam niedzielę po kościele i wyprawę na giełdę na Gliwicką – słynną Baildonę. Wróciliśmy z grą zachwalaną przez wszystkich. Klapa się otworzyła, wysypały się małe stworki i trzeba było wydawać im polecenia. Graliśmy całą rodziną, przechodząc coraz trudniejsze poziomy. Jeden kopał, drugi blokował, trzeci szybował z parasolem…
Ale tylko do obiadu — bo później na „Trójce” leciał najlepszy serial na świecie - Robin of Sherwood z Michaelem Praed’em, a wieczorem „Dr Queen”. Fajna to była niedziela.
Na trzecim miejscu w moim rankingu TS6 uplasował się STUNT CAR RACER. Ten tytuł również poznałem dopiero na Amidze, choć kilka dni temu zagrałem też w świetną wersję na C64. To ten typ gry, do której wracasz po latach i bawisz się tak samo dobrze. Do dziś pamiętam łańcuchy podnoszące bolid na tor wybudowany wysoko nad ziemią. „Fire” – i gaz do dechy. Dopalacz, skok nad przepaścią, walka na zakrętach, żeby nie wypaść z toru. Bo wypadnięcie oznaczało lot z kilku metrów w dół. Świetny tytuł.
W numerze znajdziemy też sporo symulatorów – głównie morskich. SILENT SERVICE, świetny klimat podwodnej wojny. Ja później grałem już w Silent Huntera na Amidze – emocje przy zanurzaniu i wysuwaniu peryskopu pamiętam do dziś. Jest też fajny symulator śmigłowca TOMAHAWK, a skoro o lotnictwie mowa – pamiętacie moją boxową zdobycz, F-14 Tomcat? Tak! C64 też umiało w symulatory.
Takie są moje trzy gry tego numeru.
A Wy? Co najbardziej zapamiętaliście z TOP SECRET 6?
Papier pożółkł, sprzęt się zmienił, ale emocje zostały. Wystarczy jeden numer TOP SECRET, żeby znów poczuć się jak dzieciak czekający na załadowanie gry z kasety.
Jak zawsze zapraszam na nowy odcinek na YouTube, wrzucam kilka wspominkowych zdjęć i życzę Wam spokojnego weekendu. 💾
Wasz Bajtel
























