Pokazywanie postów oznaczonych etykietą c64. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą c64. Pokaż wszystkie posty

TOP SECRET 8 (grudzień/styczeń 1992) – gry, które pamiętamy #kioskzretro

SeriaGry z TOP SECRET

Magazyn: TOP SECRET

Numer: 8
Data wydania: grudzień/styczeń 1992

Moje TOP 3 z numeru: Centurion, Secret Of Monkey Island, Powermonger


    Kolejny przystanek w naszym kiosku retro — tym razem TOP SECRET nr 8 z przełomu 1991/1992 roku.


Lata lecą nieubłaganie, a my jak zwykle pod prąd. I tym razem wehikuł czasu przeniesie nas jeszcze dalej w przeszłość, bo do początku 1992 roku, kiedy to ukazał się 8. już numer magazynu TOP SECRET. Nadal jest to dwumiesięcznik i na okładce widnieją miesiące styczeń i luty, więc przełom lat 91/92.


No i cóż fajnego w środku. No powiem Wam, że będzie się działo i chyba jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, żeby odpalić większość opisywanych tu gier. Ale od początku. Naczelny Przasnyski („Martinez”) pisze o małych opóźnieniach, tłumaczy się z małej ilości opisywanych gier na Atari i deklaruje poprawę od kolejnego numeru. I również od następnego numeru TOP SECRET będzie miał nową szatę graficzną, lepszy papier i mniejszy, poręczniejszy format. No bo rzeczywiście jest większy od standardowego A4 i przez to trochę mniej poręczny. Tak więc zmiany, zmiany…


Z ciekawych artykułów jest wywiad z panią Patricia Hughes, szefową działu sprzedaży kultowej Electronic Arts na rynek niemiecki. Opowiada, jak firma będzie próbowała walczyć z piratami — jeśli organy ścigania nie dają rady, to powołana zostanie specjalna służba detektywistyczna… Hahaha, trochę chyba panią poniosło. Z ciekawszych rzeczy opowiada o polskich lokalizacjach gier, które są w planach, o obniżeniu o prawie 80% cen gier w stosunku do rynku zachodniego, o tym, że wbrew temu, co mówią ludzie, EA nadal tworzy gry na C64. O tym, że część Atarowców przesiada się na ST, Amigę czy Peceta i że sytuacja dotycząca zastosowań tych maszyn się skrystalizowała. Amiga jest królową gier domowych, Atari ST kupuje się głównie do muzy i poligrafii, a PeCet — staje się równorzędnym partnerem do gier. No nie da się ukryć, że to naturalna kolej rzeczy. Artykuł jest częścią relacji z targów Computer Games Show, które odbyły się w warszawskim klubie „Stodoła” w październiku 1991 roku. I rzućcie proszę okiem na fotki, jak to wtedy wyglądało, dosyć biednie, ale klimatycznie.






Podsumowując targi:

  • Widać, że coś drgnęło
  • Niektóre zachodnie firmy chcą z nami rozmawiać
  • 90% oprogramowania jest już tworzona na 16-bitowce
  • Z 8-bitowców mówi się jedynie o C64


Jak już zacząłem od fajnych artykułów i ciekawych rubryk, to największą ciekawostką tego numeru jest rubryka SOS, w której to użytkownicy różnych komputerów wymieniają się kontaktami i szukają kolegów i koleżanek o podobnych zainteresowaniach. Spójrzcie na screen z tej rubryki, są tam podane pełne adresy zamieszkania — dzisiaj przy całej ochronie danych osobowych — coś nie do pomyślenia. Ciekawe czy któryś z tych kolegów nadal mieszka pod wskazanym adresem... Fajnie się na to patrzy. Ale jeszcze fajniejsza jest zabawa w rozszyfrowywanie tych skrótów, np. Andrzej, lat 13… „D3.5, 70, SPORT, ARC, SO, OCZ”. Rozumiem, że ma Amigę, bo rubryka Amigowa, szuka na dyskietkach 3,5’’ gier sportowych i arcade… „70” — to cena? „SO”, „OCZ” — nie wiem, co oznaczają. Ale ogólnie takie dawne papierowe forum. Tak kiedyś było, tak się szukało informacji, jak np. w kolejnym artykule „Z teczki tajniaka”, gdzie kolega Waldemar pyta, czy gry na Atari ST mają lepszą grafikę niż te na Amigę, albo „co powiedzieć hippisom w grze Police Quest”…







No więc teraz, przechodząc do gier, nie będę może opisywał wszystkich, bo jak zawsze zapraszam Was na materiał na YT, w którym przeglądam magazyn strona po stronie i większość z nich albo niektóre odpalam na krótką lub mniej krótką chwilę. Ale powiem o tych najważniejszych, tych z podium i zaraz poza nim.


No więc na miejscu TRZECIM wylądował POWERMONGER od Bullfrog i od nie kogo innego, tylko Petera Molyneuxa — głównego programisty firmy, który stworzył takie hit jak np. Dungeon Keeper, Populous czy Theme Park.
To gra z gatunku „zabawy w Boga”, tylko że tym razem wcielamy się w wygnanego wodza, który chce podbić świat. Na początku można się trochę pogubić w tych wszystkich ikonkach, bo nie wiadomo, co poszczególne oznaczają, ale z opisem w ręku można pomalutku ogarnąć temat, zaatakować wioskę, nakarmić ludzi, zwerbować do armii, wynaleźć coś, wysłać szpiega, zawiązać pakt itd. I już słupek miodności pnie się do góry. Naprawdę bardzo fajny tytuł, na długie godziny zabawy.





Miejsce DRUGIE — bezapelacyjnie SECRET OF MONKEY ISLAND — genialna przygodówka od Rona Gilberta i ekipy LUCASFILM. To jest kwintesencja prawdziwej przygodówki typu point & click z dawnych lat. Piękna grafika, rysowane lokacje, piękna ścieżka dźwiękowa i świetna historia podszyta rewelacyjnym humorem — w to trzeba zagrać. Jakaś magia bije od tej gry. Wcielamy się w znaną przynajmniej ze słyszenia każdemu graczowi postać Guybrusha Treepwooda, ambitnego młodzieńca, który przybywa na Karaibską wyspę Mêlée Island i chce zostać prawdziwym piratem. Jako ciekawostkę dodam, że lokacje w grze są inspirowane prawdziwymi miejscami i gdzieś tam na grupie fanów gry można natrafić na zdjęcia robione w miejscu znanym z gry. Gra jest na mojej kupce wstydu i koniecznie muszę ukończyć tą przygodę. Powiem Wam, że pograłem chwilę, zagadałem w tawernie z jednym, z drugim piratem, później wlazłem do kuchni, kiedy nie było kucharza, wrzuciłem jakieś mięcho do gara… Wyszedłem przez drzwi na molo i wpatrywałem się w gwiaździste niebo odbijające się w oceanie… Coś pięknego.






No i na miejscu PIERWSZYM — jedna z moich ulubionych i najważniejszych gier lat młodości — CENTURION.
I tutaj muszę Wam wspomnieć o polskiej wersji tej gry, a raczej fanowskim spolszczeniu, które wpadło mi w ręce. W zasadzie to tylko taką wersję miałem i nie pamiętam już skąd. Prawdopodobnie od kumpla z bloku obok, bo zawsze kiedy myślę o tej grze, kiedy wracam do niej, to widzę ten 4-klatkowy blok, tą konkretną klatkę i to mieszkanie kumpla na parterze. Wracając do tej wersji, pamiętam, że na samym początku, jak gra się wczytywała i wyświetlał się ten ekran Workbencha, to była tam informacja o autorach spolszczenia i o ile dobrze pamiętam, był tam podany jakiś adres w Sosnowcu. I chłopaki coś tam pisali o szkole, coś w stylu „idźcie (albo nie) do szkoły”, ale tego dokładnie nie pamiętam i mogło tak nie być. W tłumaczeniu były drobne błędy, ale fajnie się oglądało wstęp do gry i czytało historię Romulusa i Remusa po polsku. Polskich lokalizacji gier praktycznie nie było i fajnie, że zdolni piraci potrafili sami, nieoficjalną drogą, przybliżyć nam fabułę gry. Szacun. Zreszta pewnie domyślacie się jaka była reakcja bajtli z tamtych lat na grę po Polsku. Pamiętam jak się zagrywałem w Centuriona, jak zdobywałem kolejne prowincje starożytnego świata i jak wprowadzałem swoje rządy. Ustalałem podatki, mobilizowałem i uzupełniałem swoje armie, a mieszkańcom miast dla poprawy humoru dostarczałem rozrywkę w postaci np. walk gladiatorów czy wyścigu rydwanów. Pamiętam do dziś, jak w Gladiatorze z Russelem Crowe’em okrutny Kommodus grany przez Joaquina Phoenixa decydował o losie pokonanego, wystawiając kciuk w górę lub w dół… Tutaj też mogliśmy decydować o losie przegranego. Były jeszcze przed walkami pertraktacje z przywódcami najechanych prowincji. Często nie chcieli z nami rozmawiać, więc „GO TO WAR” i wtedy ustalaliśmy szyk i taktykę, i nasze wojska ścierały się na polu bitwy, a my mogliśmy obserwować fajnie animowane jednostki i częściowo wpływać na przebieg bitwy. Pamiętam jeszcze jedną rzecz, która mnie bardzo smuciła. Otóż w mojej wersji przy próbie budowy floty gra się zawieszała. Niestety jakiś bug, może przez to spolszczenie, nie wiem, ale robiłem sobie nadzieję, że bez floty też da się wygrać. Niesamowity tytuł i poluję na jego oryginał.







Poza podium muszę krótko wspomnieć o kilku fajnych grach, zasługujących na wyróżnienie. Są to:


MYTH — bardzo fajna platformówka z fabułą przenoszącą nas w krainy od piekieł, przez starożytną Grecję, Skandynawię czy Egipt. Pięknie animowane postacie, świetnie wyglądające tła, masa cieszących oko efektów, zaskakujący bossowie na pół ekranu, kilka broni do wyboru i uwaga! Mieczem możemy kościotrupom obcinać łby, niczym w Barbarianie.







GODS — kolejna, bardzo fajna platformówka, z oprawą rodem z mitów greckich. Mamy poziomy naszpikowane pułapkami, zapadniami i odrażającymi istotami. Typowa amigowa solidna platformówka.






No i 2 tytuły na ZX SPECTRUM:

COMBAT LYNX — symulator śmigłowca, zobaczcie sami jak Speccy daje radę i jak pięknie generowany jest trójwymiarowy teren.

REBEL — uwaga, spróbuję jak w „WALDIKO” — opis gry: "mały czołg ustawia lustra".





Jest też jeden gniot, który mnie wkurzył niemiłosiernie, ale po szczegóły zapraszam do filmu…




No i to by było na tyle tych wspomnień, reszta na screenach i na YT, gdzie Was serdecznie zapraszam.
Mój kiosk z retro jest otwarty przez całą dobę, tak więc wpadajcie po wspomnienia i dzielcie się Waszymi w komentarzach.


Miłego weekendu Wam życzę.

Wasz Bajtel 💾

Share:

Komoda & Amiga – co nowego w K&A plus? RoboGems, kulisy redakcji i retro spotkanie

     Ostatnio miałem okazję spotkać się z Komkiem — redaktorem naczelnym magazynu Komoda & Amiga. Wpadł do mnie pewnego popołudnia i jak to zwykle bywa… skończyło się na długich rozmowach o starych czasach, grach i retro sprzęcie 😊

Przy okazji nagraliśmy aż trzy odcinki. Ten, który widzicie poniżej, to rozmowa o tym, co nowego pojawi się w nadchodzącym numerze K&A plus, a także kilka ciekawostek i zakulisowych historii z życia redakcji.

Komek zdradził trochę szczegółów na temat jubileuszowego, 30. numeru magazynu oraz opowiedział o nowych i aktualnych wydaniach gier związanych z Komodą i Amigą.

Nie mogło też zabraknąć grania — w moje ręce trafiła gra RoboGems, którą od razu sprawdziliśmy w praktyce. Prosta zasada, rywalizacja na czas i zbieranie klejnotów, ale przy tym naprawdę sporo emocji i dobrej zabawy. Takie gry pokazują, że retro wciąż żyje i potrafi wciągnąć na długie minuty.


W kolejnych materiałach pojawią się jeszcze dwa odcinki z naszego spotkania — jeden poświęcony grom od widzów na Amigę, a drugi wspólnemu przeglądowi 29. numeru magazynu Komoda & Amiga.

Jeśli interesują Was kulisy powstawania magazynu, nowe wydania gier i trochę retro klimatu — zapraszam do oglądania 👇



Jak zawsze — dzięki, że jesteście, oglądacie i wspólnie wracamy do tych klimatów.

Pozdrawiam
Bajtel

Share:

TOP SECRET 6 (sierpień/wrzesień 1991) – gry, które pamiętamy

Seria: Gry z TOP SECRET

Magazyn: TOP SECRET

Numer: 6
Data wydania: sierpień/wrzesień 1991
Moje TOP 3 z numeru: Pirates!, Lemmings, Stunt Car Racer


Lato 1991 roku. W kioskach pojawia się szósty numer TOP SECRET – jeszcze jako dwumiesięcznik. Dla wielu z nas to był kolejny powód, żeby kilka razy w tygodniu zaglądać do kiosku i odkładać drobne na wymarzony numer.


Gdybym miał wtedy w rękach ten numer, pewnie zakochałbym się w PIRATES! od Sida Meiera. Początkowo nie wiedziałem nawet, że gra ukazała się w wersji na C64 – poznałem ją dopiero po latach. I powiem Wam jedno: na 8-bitach to wciąż kawał świetnej gry.


Mając 10 lat, na moim biurku stał jeszcze mały „gumiak” – ZX Spectrum 48. Nawet gdybym miał wtedy C64, pewnie i tak problemem byłaby stacja dysków… A jej koszt? No cóż – drugi komputer w domu byłby chyba tańszy. 😉

Pirackie Karaiby odkryłem więc dopiero na Amidze 500. Żeglowałem, zdobywałem miasta i statki, handlowałem, plądrowałem, walczyłem na miecze z najgroźniejszymi oprychami. Amiga chodziła na okrągło. To bez dwóch zdań tytuł tego numeru.




Drugi ponadczasowy hit to LEMMINGS. Pamiętam niedzielę po kościele i wyprawę na giełdę na Gliwicką – słynną Baildonę. Wróciliśmy z grą zachwalaną przez wszystkich. Klapa się otworzyła, wysypały się małe stworki i trzeba było wydawać im polecenia. Graliśmy całą rodziną, przechodząc coraz trudniejsze poziomy. Jeden kopał, drugi blokował, trzeci szybował z parasolem…

Ale tylko do obiadu — bo później na „Trójce” leciał najlepszy serial na świecie - Robin of Sherwood z Michaelem Praed’em, a wieczorem „Dr Queen”. Fajna to była niedziela.




Na trzecim miejscu w moim rankingu TS6 uplasował się STUNT CAR RACER. Ten tytuł również poznałem dopiero na Amidze, choć kilka dni temu zagrałem też w świetną wersję na C64. To ten typ gry, do której wracasz po latach i bawisz się tak samo dobrze. Do dziś pamiętam łańcuchy podnoszące bolid na tor wybudowany wysoko nad ziemią. „Fire” – i gaz do dechy. Dopalacz, skok nad przepaścią, walka na zakrętach, żeby nie wypaść z toru. Bo wypadnięcie oznaczało lot z kilku metrów w dół. Świetny tytuł.







W numerze znajdziemy też sporo symulatorów – głównie morskich. SILENT SERVICE, świetny klimat podwodnej wojny. Ja później grałem już w Silent Huntera na Amidze – emocje przy zanurzaniu i wysuwaniu peryskopu pamiętam do dziś. Jest też fajny symulator śmigłowca TOMAHAWK, a skoro o lotnictwie mowa – pamiętacie moją boxową zdobycz, F-14 Tomcat? Tak! C64 też umiało w symulatory.









W tym numerze jest jeszcze kilka fajnych gier, jak np świetny CADAVER którego nie znałem. Szwędamy się po lochach, jaskiniach i zbieramy różne przedmioty, które wykorzystujemy dalej. Przy okazji walczymy z różnymi przerażającymi (lub nie) kreaturami. Taka trochę przygodówka, trochę komnatówka, trochę rpg i jest w artykule tabelka z opisem przejścia. Naprawdę fajna gra i z tego co udało mi się poźniej dowiedzieć, to była swego czasu bardzo wysoko oceniana. Tak więc polecam, pomimo tego, że tutaj więcej czasu jej nie poświęciłem. 




Jest sporo świetnych gier, każdy ma swoje typu, a ja tutaj wybrałem kilka swoich - tych znanych i tych mniej znanych, których odpalenie dało mi trochę frajdy.

I na koniec ogromny plus dla redaktorów TOP SECRET – wśród tego całego latającego i pływającego żelastwa jest masa technikaliów, opisów konstrukcji, dat służby i tła historycznego. Gra z takim kontekstem smakuje jeszcze lepiej. Można było dowiedzieć się więcej niż z niejednej lekcji historii.




Takie są moje trzy gry tego numeru.

A Wy? Co najbardziej zapamiętaliście z TOP SECRET 6?


Papier pożółkł, sprzęt się zmienił, ale emocje zostały. Wystarczy jeden numer TOP SECRET, żeby znów poczuć się jak dzieciak czekający na załadowanie gry z kasety.


Jak zawsze zapraszam na nowy odcinek na YouTube, wrzucam kilka wspominkowych zdjęć i życzę Wam spokojnego weekendu. 💾


Wasz Bajtel








Share:

Szukaj na blogu:

Ostatnie posty

Polecany post

SABOTEUR po 40 latach – nowe wydanie na ZX Spectrum (po polsku, na kasecie)

SABOTEUR! Platforma: ZX SPECTRUM Autor: Clive Townsend Wydanie: NRG Studio, 2025      Są gry, które pamiętamy nie dlatego, że spędziliśmy pr...

Popularne posty

Obsługiwane przez usługę Blogger.