Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty

Pasjonaci są wśród nas… Retro kolekcje - Kusok


Jesteśmy zajarani retro! Wśród nas jest wielu fajnych ludzi, pasjonatów i kolekcjonerów elektroniki minionej epoki. 

My Retro Hobby. Tak nazywa się kanał kumpla którego miałem okazję niedawno poznać i z którym udało się nagrać ciekawy podcast w którym opisuje swoją historie związaną z kolekcjonowaniem retro sprzętu. 

Kusok prócz tego, że jest kolekcjonerem i wielkim pasjonatem retro, jest przede wszystkim super gościem!  W jego kolekcji są takie sprzęty, że głowa mała. Większość z nich prezentuje na wspomnianym kanale, który już od dłuższego czasu prowadzi na YT.  Dodatkowo Kusok wie chyba wszystko o konsoli Pegasus, zresztą w najnowszym numerze Pegasus Extreme możecie przeczytać jego artykuł o historii Pegasusa, jak to pewien facet pojechał do Azji po jeansy, a wrócił z konsolą która zwojowała polski rynek i którą znają chyba wszyscy. Świetnie się gadało, a w zasadzie Kusok gadał, a my słuchaliśmy tej pięknej historii z zapartym tchem. Zachęcam wszystkich fanów retro do zapoznania się z kanałem i materiałami kolegi. A żeby Was zachęcić - skrót opowieści w postaci podcasta. 😉🤛

#zajaraniretro #retrokolekcja #kusok #myretrohobby








Share:

Bieszczadzkie Anioły... maj 2020 (Jaworzec, Wetlina, Olchowiec)

Jaworzec, Wetlina, Olchowiec

Jak w tej piosence "...i wtedy w nas się zapala wieczny bieszczadzki ogień"... Udało się wyskoczyć na chwilę, a w zasadzie to wrócić w Bieszczady. Pogoda dopisała, odwiedziliśmy parę miejsc i to najważniejsze - Olchowiec w którym to zaczęła się ta cała przygoda z Bieszczadami. Obecnie bezpańska Przystań Pod Brzęczącymi Trzmielami dumnie stoi i przypomina o tych wszystkich latach tu spędzonych, a dzięki zaangażowaniu i pracy lokalnych wędkarzy, ma się całkiem dobrze. Jednak krąży historia, że już niedługo może zniknąć... Mola to już dawno nie ma i muszę odszukać jakieś stare fotki jak jeszcze pływało, jak skakaliśmy z niego do wody, przesiadywaliśmy tam godzinami, graliśmy na gitarach i spaliśmy na nim. Kończy się pewna epoka, a może już się skończyła... Najważniejsze to pamiętać, a jest co wspominać.

Zapraszam na krótką podróż...





Share:

"W góry" cz.1

21.10.2018, niedziela, godz. 6:30 i długo wyczekiwany wyjazd w Beskidy. Pierwsza wspólna wyprawa naszej 5-osobowej ekipy. Jak na pierwszy raz za cel obieramy sobie Klimczok - niewysoki Beskidzki szczyt (1117 m.n.p.m.) - tak na rozruch, celem dalszych wspólnych wypadów. Już podczas podróży z Katowic na drodze natrafiamy na małą atrakcję w postaci rodzinki dzików.

Niespodzianka na trasie.

Share:

Spotkanie na szlaku, tanie wino, most na rzece i budowa hotelu na "Piotrowej Polanie".

Zgodnie z informacją jakie zapisała moja lustrzanka, było to w sierpniu 2011 roku. Piękne, upalne lato i jak zwykle nasza kochana Wetlina, obecnie zatłoczona, szczególnie w długie weekendy. Na szczęście gdzieś wysoko na szlaku jest znacznie lepiej. Pamiętny grill na polance praktycznie na końcu Wetliny - obecnie coś tam budują (pewnie następny pensjonat) i teren jest rozkopany, więc kolejne miejsce traci swój urok.

Grill na polance (obecnie rozkopanej)

Share:

Jesienna aura...

Jesienna aura... inspiracją do tworzenia

W końcu nadeszła jesień, kiedyś znienawidzona, dziś moja ulubiona pora roku. Piękna, klimatyczna, magiczna. Zawsze wtedy mam ochotę tworzyć muzykę, pisać teksty, czytać książki, których się sporo nazbierało, grać w gry i robić rzeczy które w lato jakoś nie "wchodzą". Ciężko się wczuć  w klimat np Lovecrafta kiedy z nieba leje się żar. Jestem wtedy jakiś taki mniej wrażliwy. Zresztą szarość, chłód i deszcz mają swój urok. A kolory przyrody - przepiękne, np w Bieszczadach. Nostalgia...

Do tego piękny prezent od chłopaków z Riverside na jesienne wieczory - nowa płyta "Wasteland", która miała swoją premierę w piątek - całkowicie mnie pochłonęła swoim klimatem. Od piątku do dzisiaj kręciła się w moim odtwarzaczu chyba ze 100 razy. Mimo że klimat post-apo, przekaz i interpretacja uniwersalna. Smutek, tęsknota, przemijanie...

To tak jak z jesienią w Bieszczadach... za którą się tęskni, na którą się czeka, która w końcu przemija...
Na szlaku w stronę "Chatki Puchatka"
Share:

Jeziorka Duszatyńskie

Pocztówka z zeszłorocznego wypadu w Bieszczady i spaceru do Jeziorek Duszatyńskich - miejsca w którym jeszcze nie byliśmy. Polecam każdemu. Szlak spacerowy, bardzo przyjemny - nie pamiętam dokładnie ale chyba z 5km w jedną stronę. Oczywiście z przygodami, bo na drodze do samego Duszatyna stanął nam zakaz wjazdu. No i  problem... Samochodu w sumie nie ma gdzie zostawić, a iść z buta to trochę kawał drogi - jakieś 5km do początku szlaku i następne tyle do samych Jeziorek. Zapytaliśmy pewnego "lokalsa" który powiedział, że mamy olać ten zakaz i przejechać kilka razy przez rzekę bo jej stan jest niski. A w razie problemów powiedzieć, że jedziemy do "grubego" - podobno jakiś Leśniczy. No bo rzeczywiście w samym Duszatynie jest leśniczówka. Za namową Pana "lokalsa" ruszyliśmy przez rzekę i dotarliśmy. Na miejscu okazało się, że można tam normalnie dojechać od strony Komańczy, no ale cóż - my lubimy przygody. Piękna wieś, otoczona bujnym lasem. Gdzieś w tle leśniczówka, obok jakieś zabudowania, jest i knajpka. Niedaleko początku szlaku kilka namiotów. I tak ruszyliśmy w drogę. Trasa bardzo piękna, urozmaicona widokowo - jak to w Bieszczadach. Poniżej zamieszczam kilka zdjęć.


Idąc wzdłuż rzeki po drodze mijamy piękny wodospad.

Przy końcu wędrówki między drzewami wyłania się jedno z jeziorek.

No i w końcu jeziorko duszatyńskie w pełnej okazałości.




Powiem szczerze - tutaj naprawdę czuć magię tego miejsca. Jeziorek jest kilka. Dolne i górne - które dzieli od siebie ok. 10 minut spaceru. Wrażenie robią powalone drzewa zatopione w wodzie. 

Share:

Bieszczady i pożeganie lata

Żegnajcie Bieszczady...
Kilka fotek zrobionych podczas majówkowego wypadu na szlaku na Tarnicę. Nic jednak nie odda widoku tych rozpościerających się dziesiątki kilometrów gęstych i zaklętych lasów, bujnych połonin i majaczących gdzieś w oddali, majestatycznych szczytów. Lato się kończy a ja się cieszę bo nadchodzi najpiękniejsza (kiedyś znienawodzona przeze mnie) pora roku - jesień. Klimat i magia Bieszczadzkich kolorów, puste szlaki i te widoki... Szkoda, że dzień tak krótki.


I tak w tle Tarnica... i piękne połoniny.



Wedrówka z Ustrzyk Górnych i powrót do Wołosatego.

Więc zostawiam Was Biesy i Czady, na krótką chwilę - bo gdy nadejdzie jesień spotkamy się znowu.
Do zobaczenia...
Share:

Szukaj na blogu:

Ostatnie posty

Polecany post

SABOTEUR po 40 latach – nowe wydanie na ZX Spectrum (po polsku, na kasecie)

SABOTEUR! Platforma: ZX SPECTRUM Autor: Clive Townsend Wydanie: NRG Studio, 2025      Są gry, które pamiętamy nie dlatego, że spędziliśmy pr...

Popularne posty

Obsługiwane przez usługę Blogger.