Wieczorne rozkminki Bajtla... o starych grach i dawnych czasach

 Z cyklu "wieczorne rozkminki Bajtla", znowu wzięło mnie na wspominki. Wystarczyło kilka kartek ze starego magazynu SECRET SERVICE i już poszła iskra, żeby rozpalić stare wspomnienia.

    Przy okazji przeglądania kolejnego numeru Secret Service, przypomniałem sobie, że mam oryginał kultowej gry, która w tamtych czasach robiła mega wrażenie i chyba każdy chciał w nią zagrać. 7 płyt CD interaktywnego horroru. Pamiętam jak oglądałem te screeny... Nie miałem jeszcze wtedy PeCeta, ale nawet jakbym miał, to i tak bym nie zagrał. Trzeba było jeszcze mieć CD-ROMa, a mój pierwszy PeCet go nie miał. Musiałem trochę poczekać i zadowolić się grami kopiowanymi z dyskietek. A jak chciałem zagrać w coś "większego" to wyciągałem dysk twardy, zawijałem go w ręcznik i leciałem do kumnpla z bloku obok. I tak "ściągałem" sobie aktualizację listy gier.

Później już miałem napęd, ale pamiętam, że płyty były bardzo drogie. Co najwyżej na spółę z kumplami kupowaliśmy składanki na giełdzie na "Baildonie". Zripowane, scrackowane, często bez filmów, ale grało się i nie narzekało.

W tamtych czasach skopiować 7 płyt, żeby zagrać w Phantasmagorię... było poza zasięgiem. Dzisiaj mam oryginał, który dostałem od brata. Mam te 7 płyt w pięknych pudełkach, z książeczką i w pięknym boxie. Mam to! Ale gry znowu nie uruchomię, bo mój komp jest zbyt mocny, a system zbyt nowoczesny. Co za ironia losu. Ale na szczęście z pomocą przychodzi DOSBOX i GOG. Grę kupiłem za ok. 35zł... A oryginał ląduje na półce jako artefakt, nośnik hitorii i wspomnień.


Tak dla porównania, kultowa przygodówka Gabriel Knight, w którą ostatnio gram, mieści się na 12 dyskietkach, albo na 1 płycie CD z świetnym "voice actingiem". Na nią chyba było by mnie wtedy stać. Tylko kto wtedy miałby oryginał żeby ją przegrać... Ale zawsze te 12 dyskietek by się gdzieś dorwało.


Tak więc przy okazji przygotowywania kolejnego odcinka z przeglądu SS29, wspominam Phantasmagorię, mając na wyciągnięcie ręki oryginał, o którym wtedy mógłbym tylko pomarzyć. Poza tym, późnymi wieczorami (żeby wkręcić się maksymalnie w klimat) odwiedzam Nowy Orlean i starą księgarnię Gabriela Knighta, poznając mroczną historię obrzędów VooDoo.

ZX Spectrum już w tamtych czasach nie miał zbyt wiele do roboty, a Amiga ze smutkiem usuwała się na dalszy plan. Ale ich czasy jeszcze wrócą.

Miłego weekendu Wam życzę.
Bajtel.



Share:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szukaj na blogu:

Ostatnie posty

Polecany post

SABOTEUR po 40 latach – nowe wydanie na ZX Spectrum (po polsku, na kasecie)

SABOTEUR! Platforma: ZX SPECTRUM Autor: Clive Townsend Wydanie: NRG Studio, 2025      Są gry, które pamiętamy nie dlatego, że spędziliśmy pr...

Popularne posty

Obsługiwane przez usługę Blogger.