Retropie w przeglądarce www

Ostatnimi czasy mam duży problem żeby dostać sie do telewizora, podłączyć Raspberry, odpalić Retropie i zanurzyć się w świat klasyków.

A gdyby tak wykorzystać ekran laptopa ? Oczywiście bezpośrednio podłączyć się nie da ale istnieje wiele rozwiązań typu zdalny pulpit czy screen sharing znany z konsoli PS4. Ale czy jest jakieś rozwiązanie działające pod Raspberry. Poszperałem trochę w necie i znalazłem soft znany z PC czyli zdalny pulpit oparty o VNC. Jest wersja pod Linuxa - dokładnie Raspbiana. Ściągnąłem, zainstalowałem - jednak nie działa. Kilka nieprzespanych nocy, prób konfiguracji aż Retropie się totalnie rozjechało. Jedyne co udało mi się wyświetlić to pulpit Raspbiana. No i w sumie przeczytałem, że tylko tyle można zrobić i nie działa to z Retropie. Co prawda byli jacyś maniacy którym niby coś tam udało się odpalić ale było to tak nieskładnie wszystko opisane, że już w sumie nie wiedziałem czy to komuś działa czy nie. A dodatkowo nie można przekazywać zdalnie dźwięku przy wspomnianym sofcie VNC. To bym jeszcze przeżył...

Już chciałem dać sobie spokój gdy na jakimś forum Retropie ktoś wspomniał o pewnej stronie i projekcie sterowników UV4L. Odwiedziłem stronę i ku mojej uciesze zobaczyłem filmik z odpalonym Mario w przeglądarce. Znowu byłem pełen nadziei. Ponadto na stronie znajdował się świetny tutorial napisany typowo pod Retropie. Cały pakiet oprogramowania pozwalał na dużo więcej dlatego dzięki tutorialowi instalujemy tylko to co potrzebne. W końcu udało się! Byłem wniebowzięty! Działa! I jeszcze streamuje dźwięk.  Na początku był problem z gubieniem klatek ale to dało się rozwiązać. Jeszcze zrywał mi często połączenie więc postanowiłem zainstalować na nowo gołego Retropie no i ten problem również ustąpił. Tak więc zapraszam na odcinek poświęcony właśnie instalacji i konfiguracji oprogramowania UV4L, które umożliwia odpalenie ekranu Raspberry z Retropie w przeglądarce www.


Share:

Pol`and`Rock 2019 - wyjazd z ekipą Atomówek

To był piękny wyjazd i piękny festiwal. Obyśmy się doczekali go również i w tym roku.
Atomówki opanowały go całkowicie, a ja poczułem się jakbym znowu miał długie włosy i 19 lat (łysienie już na mnie czyhało za rogiem, a widmo glacy wisiało w powietrzu).

Jeszcze kilka miesięcy temu nawet bym nie pomyślał, że będę tęsknił za tym wszystkim co wydawało mi się, że mam na wyciągnięcie ręki... Za koncertami, za spotkaniami z przyjaciółmi, za zwykłym bieganiem na powietrzu czy spacerem z dziećmi po parku. Za normalnym dniem w robocie. Jak napisał słynny Polski poeta "Ile Cię trzeba cenić..." - w końcu zrozumiałem o co mu chodziło.😀 Więc myślę, że ten czas nas czegoś nauczy...

A wracając do Woodstock`a to chyba najbardziej czekałem na Skunk Anansie i oczywiście nie zawiodłem się ale były też niemałe zaskoczenia jak Crossfaith czy Avatar. No i w końcu przekonałem się do Łydki Grubasa - choć jakoś nie bardzo lubię te wszystkie "jajcarskie" kapele. Ale tutaj akurat muza i teksty całkiem spoko - słuchaliśmy podczas jazdy no i na żywo nie zawiedli.

No więc w obecnej sytuacji czas podzielić się wspomnieniami, przenieść się przynajmniej w myślach do tych pięknych miejsc i czekać na lepsze czasy - oby nadeszły jak najszybciej.

Poniżej film który udało mi się posklejać z naszych wspólnych zapisów.

ENJOY!!!







Share:

Bieganie w czasach kwarantanny

Ciężkie czasy nastały i trzeba się dostosować żeby jak najszybciej zwalczyć to dziadostwo. Na początku byłem załamany, jak ja będę teraz biegał i gdzie. Zeszły tydzień udało mi się wykorzystać jeszcze na maksa ale już w tym tygodniu musiałem coś wymyślić. Pierwsza myśl - bieżnia. Przeglądnąłem kilka stron, forów i doszedłem do wniosku, że jednak w bloku to nie ma sensu, będzie dudnić jak cholera, sąsiedzi mnie znienawidzą. 😂 No to nie pozostało mi nic innego jak przeprowadzić małą inspekcję mieszkania i znaleźć jakiś w miarę prosty odcinek. Udało się! Pomiędzy przedpokojem a kuchnią jest taka krótka 5m trasa. Dodatkowo na środku kuchni jest wyspa którą mogę w końcu w pełni wykorzystać. No więc zacząłem. Pierwszy trening trochę się dłużył ale jakoś dało radę zrobić 10km. I tak 4 dni pod rząd, 10km, 7km, 10km, 8km i się człowiek przyzwyczaił. Da się zrobić trening w mieszkaniu, a sąsiedzi jeszcze nie przyszli więc chyba jest OK. Tak dla porównania liczba kalorii na bieżni w miarę porównywalna przy czasie ok. 20m dłuższym. 600kcal - 1h17m na bieżni, 607kcal - 57m w terenie. Szybciej się nie da biec żeby było w miarę komfortowo. Zresztą zegarek (u mnie Polar M430) liczy km na podstawie kroków i wykorzystuje do tego akcelerometr. Tak więc trzeba machać rękami, bo inaczej zaplanowany dystans będziemy robić bardzo długo.

Poniżej zamieszczam film z mojego ostatniego treningu na którym udało się przebiec 10km w fenomenalnym czasie 1h17m. Samopoczucie po treningu super, czuć, że było biegane. 😀 Tak więc zachęcam do ruchu w tym trudnym okresie.

#zostanwdomu #stayathome





Share:

Deszcz...

Dawno mnie tutaj nie było...

I będę musiał nadrobić ten czas nieistnienia. W pierwszej kolejności chciałem się podzielić utworem który udało mi się współtworzyć w nowym projekcie In His Name i do którego napisałem tekst. Nosi tytuł "Deszcz" i jest.. smutny...

                                                               In His Name - Deszcz


In His Name - Deszcz

Znów deszcz zmyje krew z naszych rąk,
w silnym nurcie utoną wszystkie grzechy.
Wyjmę z ciała te wciąż ostre lecz zardzewiałe ciernie.
Purpurowa ziemia i tak wyda nowe życie.

Pierwszy oddech zatrutym powietrzem.
Ta pusta przestrzeń stanie się tym samym miejscem...
Jedynym które znasz.

Znów pójdę drogą przez ciemne korytarze,
w których zniknie ostatni okruch człowieczeństwa.
Świst kul i płacz dzieci, rozerwie na strzępy moją wrażliwość.

W jasnym ogniu płonie ostatnia świątynia.
Czas nigdy nas nie zmienił.
Gdzie jest Bóg... W którego nikt już nie wierzy.
Niemoc! Ta bezlitosna niemoc!

Pociągnę za spust i stanę się martwy lecz będę żył.
Wojna daleko stąd znowu niszczy życie,
tak łatwo niszczy życie.

Stróżu mój, czy każdej nocy przy mnie stałeś.
A może łgałeś lub wcale Cię nie było.
Może to zwykły stek bzdur i ty nigdy nie istniałeś.
Na rozdartych skrzydłach nie uniesiesz już nikogo...
Share:

Stare, dobre sprzęty - dziś muzealne eksponaty

Przeglądając ostatnio album ze zdjęciami na dysku Google, trafiłem na fotki zrobione w lipcu 2015 podczas wycieczki do Narodowego Muzeum Techniki, mieszczącego się w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Byłem wtedy na szkoleniu w naszej pięknej stolicy i oczywiście w wolnym czasie nie mogłem nie wstąpić. Z tego co przeczytałem na profilu Muzeum, obecnie jest remontowane i działa jego terenowy oddział. Już w 2015 coś słyszałem, że mają je zamykać. W każdym razie udało się zwiedzić. Mnie najbardziej zainteresowała oczywiście wystawa tematyczna techniki komputerowej minionych lat.

Pośród "eksponatów" oko cieszyły zarówno te powiedzmy nowsze, które się miało w domu jeszcze kilkanaście lat temu jak i te starsze, które nawet w tamtych czasach zdążyły już zasłużyć sobie na miano sprzętów minionej epoki.

Pecet i Prince of Persia to już klasyka. Grało się na gościnnych występach u nielicznych szczęśliwców którzy mieli taki sprzęt u siebie albo po prośbie w różnych firmach, gdy starszyzna miała akurat przerwę na kawę.

PeCet z odpalonym "Prince of Persia" 

Share:

Game Boy Tuning...

Zapewne każdy pasjonat starych konsol lat 90-tych pamięta legendarnego Game Boy`a, który został wyprodukowany w 1989 roku przez firmę Nintendo. Z założenia przenośna, 8-bitowa konsola charakteryzowała się małym bo zaledwie 2,6-cio calowym monochromatycznym wyświetlaczem oraz krzyżowym kontrolerem z dwoma przyciskami, wzorowanym na NES`a. Wyświetlacz o rozdzielczość 160x144 pixele oraz 2-bitowej palecie barw dysponował 4-ma odcieniami szarości (od jasnego do ciemnego oliwkowo-zielonego :-)). Z tyłu znajduje się slot na cartridge z grami oraz miejsce na 4 bateria AA - popularne "paluszki". Po bokach zainstalowane są 2 pokrętła do regulacji poziomu głośności oraz kontrastu. Konsola posiada jeszcze wyjście 3,5mm "mini jack" na słuchawki. Game Boy jest  przedstawicielem 4-tej generacji konsol. Do dzisiaj fajnie się prezentuje. Na początku był sprzedawany razem z chyba najfajniejszą i najbardziej grywalną według mnie odsłoną Tetris`a.

Game Boy po modyfikacji. 

Share:

Krwiożercze mrówki czyli Ant Attack.


Jak to przy niedzieli przypomniała mi się fajna gierka z którą zetknąłem się po raz pierwszy na ZX Spectrum. W tamtych czasach nie było zespołów developerskich liczących po kilkaset osób, a dostępna technologia pozostawiała wiele do życzenia. Nie było bibliotek graficznych, gotowych procedur czy funkcji wspierających proces tworzenia, wszystko trzeba było zakodować od podstaw. Gry były tworzone często przez pojedyncze osoby lub co najwyżej kilkuosobowe zespoły. Stworzenie gry było nie lada wyzwaniem. Programiści w tamtych czasach prócz samego kodu byli często odpowiedzialni również za oprawę graficzną i dźwiękową. Szacunek. Dzisiaj jest o wiele łatwiej.

Ant Attack 1983

Share:

Giełda komputerowa na Gliwickiej - jeden budynek, tyle wspomnień...

Pewnie wielu maniaków komputerowych pamięta ten budynek przy ulicy Gliwickiej w Katowicach, a dokładnie w dzielnicy Załęże. Ja odwiedzałem go regularnie praktycznie co niedzielę. Właśnie w nieistniejącym już dzisiaj Zakładowym Domu Kultury Huty Baildon "Atomek", w latach 90-tych działała giełda komputerowa. 

Zakładowy dom kultury Huty Baildon "Atomek"
Obecnie budynku już nie ma, a w jego miejscu znajduje się parking kompleksu kinowego "Punkt 44". Pamiętam piękne czasy początków mojej przygody z komputerami. Mogłem tam przechadzać się godzinami po stoiskach i tylko oglądać sprzęt i czytać rozległe katalogi z grami. O ile pamiętam pierwszy komputer ZX Spectrum ojciec kupił właśnie tam albo przynajmniej tam dostaliśmy namiar na osobę od której go kupiliśmy. Sprzęt mam po dziś dzień u siebie w oryginalnym pudełku. Będę chciał go za jakiś czas odpalić. Niestety kaset z grami już nie mam ale pamiętam, że przed każdą grą był nagrany głos "lektora" zapowiadający grę. Tym lektorem był prawdopodobnie facet który nam Spectrum`a sprzedawał. Śmiesznie to brzmiało. Może jeszcze gdzieś znajdę przynajmniej jedną ze starych kaset. Ojciec przerobił oryginalny magnetofon Grundig`a i zrobił dodatkowo cartridge umożliwiający podłączenie Joysticka. O ile dobrze pamiętam, wybierało się Kempston Joystick.

Interfejs umożliwiający podłączenie Joysticka do ZX Spectrum

Share:

Budujemy konsolę retro... cz. 5. Obudowa NESPi i skrypt "safe shutdown"

Wszystko pięknie działa, jednak do pełni szczęścia przydała by się stylowa obudowa w stylu "retro". Przeglądając neta natknąłem się na kilka dostępnych ciekawych obudów oraz jedną która najbardziej przykuła mój wzrok - obudowa NESPi. Stylizowana na oryginalnego NES`a, w rzeczywistości znacznie mniejsza, co akurat w tym przypadku jest na plus, bo nie zajmuje dużo miejsca i można zabrać konsolę praktycznie wszędzie.
Producentem sprzętu jest firma Retroflag która ma w ofercie kilka innych stylowych obudów oraz kontrolerów do Raspberry. W ofercie firmy były 2 obudowy w stylu NES'a - NESPi case i NESPi case+. Ta druga, nowsza ma funkcję bezpiecznego resetu oraz bezpiecznego wyłączenia o których napiszę później. Swoją kupiłem na aliexpress za niecałe 70zł, przesyłka dotarła do mnie po ok. 2 tygodniach więc całkiem szybko :-) Obudowa jest zapakowana w fajne tekturowe pudełko, w środku dodatkowo mały śrubokręt z magnesem.


Obudowa do Raspberry Pi - NESPi Case +
Share:

Budujemy konsolę retro... cz. 4. Pixeloza? Brak emulatora?


Trochę mnie tutaj nie było, moje dwa bąble absorbują 90% wolnego czasu... Tak że regularnie będę pisał jak dzieci podrosną i może same będą wspierały moje retrogamingowe hobby. 😁 No więc na czym skończyliśmy? Mamy już wgrane nasze gry... Listujemy emulatory i co? Okazuje się, że czegoś brakuje. W moim przypadku np. brakowało emulatora ZX Spectrum i Amigi, pomimo tego, że miałem wgrane rom`y. W przypadku ZX Spectrum okazało się, że ściągnąłem pliki w nieodpowiednim formacie, którego emulator po prostu nie rozpoznawał.

Skorzystałem z oficjalnej strony projektu na której znalazłem informacje o obsługiwanych formatach rom`ów.

https://github.com/RetroPie/RetroPie-Setup/wiki/ZX-Spectrum

Więc ściągnąłem takowe, wrzuciłem do folderu i po restarcie moim oczom ukazał się wspaniały ZX Spectrum :-)

Jeśli chodzi o Amigę, należało doinstalować dodatkowy emulator Amiberry którego po prostu nie było w domyślnej paczce. Najlepiej postępować zgodnie z instrukcją instalacji na oficjalnej stronie projektu.

https://github.com/midwan/amiberry/wiki/Using-Amiberry-WHDBooter-with-RetroPie-(Step-1)

Ja instalowałem dodatkowy emulator po Wi-Fi. Zgodnie z tym co piszą na stronie projektu, otwieramy Retropie Setup, wybieramy "Manage Packages" \ "Manage Optional Packages". Mamy tam informacje o zainstalowanych i dostępnych dodatkowych emulatorach. My klikamy w emulator Amigi który nazywa się Amiberry. Instalacja wystartuje z automatu, niczego nie trzeba konfigurować ręcznie.

Instalowanie dodatkowego emulatora Amigi - amiberry

Share:

Szukaj na blogu:

Ostatnie posty

Polecany post

SABOTEUR po 40 latach – nowe wydanie na ZX Spectrum (po polsku, na kasecie)

SABOTEUR! Platforma: ZX SPECTRUM Autor: Clive Townsend Wydanie: NRG Studio, 2025      Są gry, które pamiętamy nie dlatego, że spędziliśmy pr...

Popularne posty

Obsługiwane przez usługę Blogger.